Recka i AAR MA 2021

RECKA i FABULARYZOWANY AAR MA 2021
WSTĘP

W dniach 8-11 lipca nasza ekipa w sile 10 osób – Ulat, Vim, Saico , Szymon, Oskar, Donald, Eryk, Przemas, Marian i Hans wzięła udział w Misja Afganistan 2021. Był to już nasz 3 udział w tym Larpie ASG. Tak prawdę mówiąc to po poprzednim, planowaliśmy nie przyjeżdżać, ale przez rok posuchy odmieniło nam się zdanie, więc w zimie było szukanie i odkupywanie biletów. Dodatkowo, z naszej perspektywy miał być to zupełnie inny zlot, gdyż po raz pierwszy zabieraliśmy, na teren gry auto – Landka Saico by być dokładniejszym. Wiązało to się też z tym iż przejazd z Olsztyna z Landkiem trwał ponad 8 godzin, w trakcie których jeden landek (i tu podziękowania za wypożyczenie agencji Na Wiatr) ciągnął drugiego landka. Do tego doszły problemy z lawetą na początku drogi (zarezerwowana laweta została wypożyczona, zamiennik był dużo większy), co dodatkowo opóźniło nasze przybycie

To cos ma ładny promień skrętu


Dla tych którzy są zupełnie nowi w temacie ASG w Polsce, Misja Afganistan to połączenie LARPA z wielką jebanką( niemal każdy na każdego – dotyczy to zwłaszcza 2 dnia) osadzony w realiach misji wojskowych z Afgasnistanu. Tj. oficjalnie tej jebanki nie ma, ale w praktyce, aż za wiele osób przyjeżdża tam by się (mówiąc wprost) ponapierdalać. Jest to chyba największy obecnie zlot ASG w Polsce – tym razem wg. orgów brało w nim udział około 800 osób. Podzieleni są na liczne frakcje – UN, Weyland, Talibowie, ANA, ANP, Ambasady: Pakistańska i Rosyjska, Zwolennicy Dastruma,Cywile (którzy są z kolei podzieleni na wioski) i ISAF (też z wewnętrznym podziałami). Słowem jest tego sporo i całość z czasem ewoluuje. Dodawane są nowe, albo usuwane stare. Przykładowo niestety, tym razem nie było Straży Granicznej Pakistanu, która całkiem udanie larpowała w zeszłym roku (tj. dwa lata temu – w zeszłym roku duże MA się niestety nie odbyło) ale niestety została usunięta z tegorocznego scenariusza.


KRÓTKA RECENZJA

-Zacznijmy od tego, że zlot nam się podobał – dla mnie osobiście była to najlepsza Misja Afganistan. Duża tu zasługa Landka Saico, ale i tak nie da się ukryć, iż był to udany zlot. Wiele jego problemów, to nie wina orgów, ale albo czynników zewnętrznych (pogoda) albo graczy (czytaj uczciwość). Cały zlot trzymał jednak klimat i nie da się ukryć iż orgowie włożyli tytaniczny wysiłek by się odbył. Starali się także go ulepszyć – wiele problemów z poprzedniego MA została poprawiona.

-Jeśli dobrze rozumiem, jedną z rzeczy która została zmieniona, to był sposób doboru moderatorów. I nie wiem skąd został wzięty moderator naszej wioski, ale skądkolwiek to by nie było, orgowie muszą wziąć jeszcze paru:) Naprawdę, był w tym świetny:)

-Inną zmianą która została wprowadzona, było pojawienie się apki. Ogólnie ten pomysł był ciekawy – tam w teorii powinno widzieć się dostępne zadania (genialny w teorii pomysł – brak łatwego dostępu do takich zadań, to jedna z pięt achillesowych MA), listy gończe, komunikator frakcji, ogłoszenia lokalne, mapa, ale przede wszystkim system niszczenia replik. W teorii pomysł bardzo fajny. W praktyce, okazał się jedną z większych porażek MA. Ze względu na chroniczne braki internetu niemal nie położył misji. Już samo zalogowanie było trudne i wielu się to nie udało. Jedynym zadaniem jakie mi się wyświetlało (po 5 czy 10 minutach walki z apką) była opcja na porwanie UNów dla Talibów. List gończe były tylko z nickiem. Co najgorsze jednak system niszczenia replik zastąpił poprzednią bardzo intuicyjną wersję z naklejkami. W praktyce więc, jak dwa razy mi niszczono broń, to (upraszczając) po chwili było “ee umówmy się że jest zniszczona ok?”. Ilość nerwów, jakie spowodowała ta apka, trudno opisać.

-Pod wieloma względami “kuchnia” zlotowa stała na najwyższy poziomie. Toi Toie były w każdej bazie i były zdatne do użytku nawet w niedziele rano. Woda była dowożona. Na offie był sklep z ASG, a także barek z ciepłym jedzeniem. Rejestracja, jako rejestracja (nie licząc chronowania) była błyskawiczna. Jedynym opóźnieniem było chrono. U nas trwało zaskakująco długo bo pojawiły się jakieś problemy przy chronowaniu repliki HPA. Z rozmów z innymi graczami nie było to odosobniona sytuacja.

-Jest jeszcze jedna kwestia, związana z offem, która lekko nas wkurzyła (no dobra, nie lekko). Mianowicie parking – orgowie wybrali fajne miejscówkę, było sporo miejsca. I co z tego, jak część graczy uznała, że dobrym pomysłem jest zaparkować na drodze? Albo tak, że prawie blokowali wjazd na parking. Szkoda, że ktoś tego nie kontrolował. Albo że nie było tabliczki “Nie bądź chujkiem, parkuj na parkingu”

-Tym razem zamiast zbitych domków ze strechem były NSy i inne tego typu namioty. Szczerze mówiąc mamy mieszane opinie w tej kwestii. Na pewno to ułatwia grę, NSy są wielokrotnego użytku (no i lepiej przetrzymują wichury – bym się nie zdziwił, gdyby po tej wichurze, zamiast domków byliby tylko ranni). Z drugiej strony, nie da się ukryć, iż miały one zarąbisty klimat.

-Przechodząc do samej gry, trzeba przyznać, że jednym z decydujących elementów była pogoda. Olbrzymi upał który panował w piątek ( i trochę w sobotę) skutecznie osłabił granie. Wielu graczy musiało uznać wyższość jego nad grą i wrócić do domu – w tym niestety jeden od nas. W piątek popołudnie sytuacja się odwróciła, gdy na teren gry uderzyła potężna wichura, dająca niepowtarzalną możliwość dowiedzenia się jak to jest trzymać kilkuset kilowego NSa by sobie nie odleciał. Wielu innych graczy znów musiało uznać wyższość żywiołów. Straty materialne były olbrzymie. Ale za to powstał jeden z najbardziej epickich filmów!

-Co do zadań w grze, to w stosunku do zeszłego roku zniknęło wiele fajnych i ciekawych mechanik – np. wątek paliwowy, nie było już beczek do kradzenia. Z drugiej strony, z perspektywy czasu, poza krótkim okresem w piątek, to prawie nigdy nie było tak, że nie mieliśmy co robić – zawsze, albo coś robiliśmy, albo mieliśmy pomysł co robić. Acz wiem, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia i wielu doskwierał brak zadań. Tak, jest to swego rodzaju sandbox, ale mimo wszystko potrzebuje on mechanik, potrzebuje on linii fabularnej, która czasem jest trudno dostępna.

-Przechodząc do odczuć do poszczególnych frakcji, to zacznijmy może od ISAFu. Frakcji która często się zachowuje jakby nieuzbrojeni cywile byli darmowymi fragami. Ale można się poskarżyć do odpowiedniego ich rzecznika. W dobrym przypadku zostanie się spławiony spod bramy ISAFu. W złym wyląduje się na 40 minut w areszcie za branie udziału w incydencie z ISAF. Może jest to pewna hiperbola(i to dla wielu graczy niesprawiedliwa), ale prawdę mówiąc, takie panowało wrażenie na ich temat wśród cywili. Może byli tam dobrze larpujący osobniki(stop, na pewno jacyś byli), którzy swoją postawą zdobywali poparcie wśród biednej i słabo uzbrojonej ludności afgańskiej, ale ich nie tylko nie spotkaliśmy, ale nawet podczas gry o nich nie słyszeliśmy(później w internetach o kilku takich przypadkach przeczytaliśmy). Pół żartem, pół serio, nasze wrażenia po grze były takie, że usunięcie ISAFu z MA poprawiłoby element larpowy na zlocie(nie żeby to kiedykolwiek miało się zdarzyć).

-Co do cywili to niejeden włożył wiele serca w przygotowanie się do zlotu. Ambulans i szpital, facet szyjący pakole, turnieje zapaśnicze czy szermiercze, etc – wielu wiele zrobiło by zlot miał klimat, wiele się działo. Z drugiej strony, czasem człowiek ma wrażenie że sporo ludzi idzie do cywili by móc strzelać do ISAFu i nie musieć słuchać rozkazów. Innymi słowy z góry zakładają, że będą bardzo trigger happy w stosunku do frakcji wojskowych, korzystając, że w teorii ISAF musi uważać by nie zabijać nieuzbrojonych. No i szkoda, że tak szybko zarzucono zwyczaj, że do ISAFów mówi się tylko po angielsku – dawało to niezły klimat;p

-Osobny punkt należy się dla baru z Bazaraku. Temu kto miał pomysł by zrobić tam sprzedawanie Radlerków, należał się medal – w sumie go dostał na ostatnim apelu;p

-Dwóch frakcji, które na poprzednim bardzo fajnie grały, w tym roku troszkę zabrakło. Pierwszym był Pakistan (zlikwidowany), drugą były UN. Ku naszemu zaskoczeniu, UN(których częściowo z roli próbował wygryzać ISAF) , jedna z tzw. małych frakcji w grze podzieliły się na dwa obozy. W praktyce oznacza to, że szybko stały się celem nr 1 dla wielu graczy w grze. W połączeniu z pogodą, spowodowało to, że UNy znikły z gry coś koło piątku wieczór.

-Całkiem fajnie się grało z Weyalandami. Jak dla nas, to torturowanemu przez Rusków graczowi od nich, należała się nagroda za LARP;p Trochę szkoda, że w tym roku, nie było wątku paliwowego. Na plus, że wymyślili wątek uranowy – acz trochę za późno wszedł do gry, bo na tym etapie, dla większości ważniejszy był atak na ISAF od zarabiania afgani

-Z pomniejszych(albo i nie): tak się zastanawiam czy dopuszczanie do gry katapult z piro to dobry pomysł. Z czego słyszałem, spowodowały one obrażenia, a nie jest to pierwsza gra na które one sprowadzają dodatkowo niebezpieczeństwo.

-A na koniec trzeba by ocenić jeszcze jedną kwestię – aka uczciwość. W grze brałem udział (czasem jako skulony cywil) w 5 wymianach ognia. W 4 z nich pojawiły się głośne oskarżenia o oszukiwanie. W 2 przypadkach, to było wręcz gigantyczne WT (rosyjskie słowo na krzywą) F?! – czyli z kategorii histori, które będzie się powtarzało przez długi czas, a słuchający nie będą w nie wierzyć (czy raczej nie będą chcieli w nie wierzyć). W pierwszej stojącego za samochodem gracza ISAFu 3 snajperów punktowało przez pare minut. Następnie kierowca tego auta, stwierdził, że kierowcy są nieśmiertelni. W drugiej sytuacji, gdy staliśmy koło Weylandu, zaatakował nas od tyłu facet. Wbiegł w ogień auto (wg relacji tych graczy, dostał kilkukrotnie) po czym z 20-30 centymetrów strzelił Saico po twarzy. I wtedy się okazało, że jakieś 5 minut wcześniej, ten gracz mijany przez Weylanda twierdził, że jest trupem (Albo cywili albo talib). Czyli zabity gracz, strzela prawie z przyłożenia innym po twarzy. No żesz….. A że mowa o ataku samotnie 1 osoba versus 15, to w praktyce nie ma to żadnego sensu. Jeśli na 5 starć trafiają się 2 przypadki WTF, to nie jest dobrze.

-Na przyszłość trzeba chyba sobie samemu przywieźć broń antypojazdową. Ta od orgów nie rozwalała kulek od orgów nawet gdy się strzelało z przyłożenia. W pewnym momencie zrobiliśmy sobie zabawę w łapanie tych kulek w locie;p Żadna się nie rozbiła.

-Bardzo fajnym pomysłem, byłoby nagrody nie były losowane, a wręczane. Niezależnie od tego, że sporo już wygraliśmy (2 repliki, plecak i zestaw bodaj z okularami), to był zdecydowanie lepszy pomysł.

-Pokaz fajerwerków jak co roku zarąbisty.

Główny bohater i jakis 5 afgańczyków


UWAGI CO DO NASZEJ GRY
-Landek robił wrażenie;p Całkiem serio zasłużył na miano najlepszego członka naszej ekipy!


-W kwestii LARPA to są pewne kwestie które musimy poprawić – ot choćby mniej opierać się na mechanice, a bardziej na klimacie. Na szczęście są pomysły już co robić na następnej Misji. Nawet wielu z nas rozważa pojechania jako nieuzbrojeni cywile – albo przynajmniej bez broni długiej. Na pewno musimy też bardziej pilnować, by każdy od nas był w stroju cywili przez całą grę.


FABULARYZOWANY OPIS ROZGRYWKI Z PUNKTU WIDZENIA SŁABO UZBROJONEGO CYWILA – VIM “VIMA” VIMA, MIESZKAŃCA FORUBALU


Off RP – Jeśli pojawi się gdzie nawias z Off rp oznacza to, iż opisuje w nim sytuację nie z punktu widzenia postaci w grze, co z punktu widzenia gracza.


Niestety uciekła nam koza. Oznaczało to, że pomimo, że wioska szykowała się do obrony maku – wieść plemienna niosła, że inne wioski czy wręcz ISAF może chcieć wpaść i obrabować nas z naszych zapasów – trzeba było w nocy się zebrać i pójść jej szukać. No ale jak trzeba wybierać pomiędzy tysiącami dolarów a kozą, to każdy prawy Afgańczyk wybierze kozę!
Ślady jej prowadziły koło Rukhah do okolic Camp Dragona. No więc poszliśmy się spytać niewiernych czy nie widzieli naszej kozy (Off rp: Graty dla Oskara za tekst: My goat is very smart. I am not). Ci jednak nie rozumieli powagi sytuacji i zamiast nam pomóc, to nas przegonili! Widać, że im ta wieprzowina uderzyła do głowy! Gdy obchodziliśmy zostaliśmy, zhaltowani przez patrol niewiernych, którzy kazali nam paść na ziemię. Gdy do nas podchodzili zostali ostrzelani. Podczas strzelaniny, jeden z zbrodniarzy Z ZIMNĄ KRWIĄ ZASTRZELIŁ ULATA. (off rp – strzały do nich były z innego kierunku niż my. Cały czas leżeliśmy na drodze. Ulat dostał dwie serię – jedną raniącą, drugą zabijającą. Nie ma innej możliwości – ktoś postanowił sobie nabić darmowego fraga.)


Po starciu, nie pozwolili zabrać i pogrzebać ciała Ulata, tylko zostawili go by pożarły go padlinożercy, a nas zaciągnęli do Camp Dragon. Na szczęście uznali Szymona za trupa, więc ten zaciągnął ciało do wioski. Nas przeszukano dokładnie (off rp – bardzo dokładnie. Sprawdzano mi nawet prywatny portfel czy tam nie mam zlotowej waluty;p. Naprawdę sprawdzający robił to z poświęceniem;p) Po czym pan Kierownik Biura i Zażaleń (był w mundurze! potwierdza to co mówią talibowie, że to tylko podstęp niewiernych!) wrzeszczał na nas “LIES, LIES,LIES” i wsadził nas do ciupy za to że ISAF zamordował naszego! (off rp: By nie było – przesłuchanie etc. bardzo fajne larpowe. Mam wrażenie co prawda, że nie do końca wiedzieli za co nas przesłuchują (np. przesłuchujący nie wiedzieli że nas przyprowadzono trzech, że nie mieliśmy broni, w pewnym momencie usłyszeliśmy tekst, po co ich w ogóle przeprowadziliście);p. No i drobny, fakt, że osoba skazująca nas do ciupy, była jednocześnie kimś do kogo mieliśmy składać skargi, na złe traktowanie przez ISAF – zamykało, to sporo opcji larpowych i w praktyce niemal wymuszało na nas radykalizację(jakieś 3-4h po rozpoczęciu gry – to niemal rekord)). Po tym jak nas w końcu wypuścili (“Kontakt na drodze!” “Nie strzelajcie, właśnie go wypuściliśmy!”). Po kolejnym zatrzymaniu, udało nam się dotrzeć do domu. Tam spotkaliśmy Szymona i resztę klanu. Okazało się, że na wieść o morderstwie ISAFu, podnieśli się w słusznym gniewie i porwali UNowca – w sumie też niewierny.(Off rp: porwanie było spod kibla). Rzeczony niewierny szybko zresztą zrozumiał, że lepiej być wiernym i nie chciał później wracać do swoich.


Nad ranem nasz rusznikarz – brat bliźniak Ulata – dostał swoje pierwsze zlecenie! Po czym udał się na obchód wiosek, by rozwiesić ulotki. W tym czasie starszy wioski sprzymierzył się z ANA, więc, nieuzbrojeni wierni mogli stać się już słabo uzbrojonymi. Ulat (bo też miał taki nick;p), odkrył coś co mogło być potencjalnie interesujące dla łejlandowców. To więc tam pojechaliśmy. Ci kazali nam wrócić koło południa, gdzie będzie ich szef wszystkich szefów. No i prosili nas by poprosić UN by przyjechało i rozminowało teren. To zrobiliśmy, ale UN, stwierdziło że oni się tym nie zajmują i odesłał nas do ISAFowców. Ci z kolei byli zajęci rozminowaniem innego terenu (i trzepaniem biednych cywili).Po pewnym czasie przyjechaliśmy znów do łejlandowców by pomówić z szefem wszystkich szefów. Ale go nie było. Za to jeden z nich pokazał nam bogactwo – za ich bazą rosło dzikie pole makowe! Stwierdziliśmy że my tu jeszcze wrócimy!

Gdy wróciliśmy do obozu okazało, się, że ANA potrzebuję pomocy – by być dokładniejszym jeden z ich wozów pancernych pilnie potrzebował mechanika. Saico niewiele myśląc wziął zestaw do spawania i pojechał do ANA wraz z negocjatorem – w tej roli Ulat. (Off rp: Tak, Saico wziął sprzęt spawalniczy na MA;p). Po ich powrocie przez nasz obóz przeszła wielka burza – połowę wioski położyło. (Off rp: zarządzono przerwę w grze. Na szczęście nikomu nic się nie stało)


Wieczorem pojechaliśmy z chłopakami do Łejlandowców. Tam się z nimi dogadaliśmy, że my zabieramy mak, a za to za godzinę czy dwie wracamy z chętnymi do rozminowywania pola koło nich metodą radziecką. Przyczepiamy mak do zawieszenia samochodu i mijając kilka posterunków wracamy do Forubalu. Gdy my zaczynamy myśleć gdzie znaleźć ochotników do rozminowywania (stawialiśmy na Rukhah – w tamtejszych slumsach, zawsze się znajdzie paru desperatów), ISAF podjechał do wioski. Niestety z wioski padł do nich strzał…..no $#@%^!!! Starszy mówił, by na nich napadać z dala od wioski! (off rp – by było jasne. Następujący atak ISAFu był w tym momencie całkowicie usprawiedliwiony i to wioska przez tego strzelca była stroną agresywną). Nie zostaje nam wiele opcji i stajemy się średnio uzbrojonymi wiernymi. Saico parkuje swój samochód na wjeździe, ja wchodzę na ponownie zamontowanego KMa. Czekamy.


Gdy atak nadchodzi większość sił ISAFu próbuje okrążyć od wschodu. Udaje się zniszczyć im cześć naszego pola makowego, ale zostali odparci. Uderzenie w centrum (czyli na nas), zostaje także odparte, acz padam, a Saico pada po tym jak rozwalił kierowcę auta (off rp: z jednej strony starcie było świetne. Z drugiej parę spin (nieśmiertelny kierowca, termos nad termosy) było poza zwykłą skalą. No i tak naprawdę 20-25 ISAFowców, miało małe szanse w uderzeniu na umocnioną pozycję trzymaną przez 30-40 bojowników).(Off rp2: a co do nieśmiertelnego kierowcy, to po rozmowie naszego modka z głównym orgiem, Saico dostał 2h karnego respa i żółtą kartkę, za zabicie kierowcy i że nie wolno zbliżać się na 10 metrów do pojazdów. Jako, że jednak zazwyczaj czytamy zasady, a tych nie kojarzyłem, to siadłem i zacząłem szukać tych zasad w regu. I jako że nie znalazłem, to pewnie by tu to teraz były moje bluzgi na niepisane zasady – ale Saico wykazał że ma więcej rozsądku w głowie ode mnie i poszedł z brakiem tych zasad do modka. No i pojechali na offa, by pogadać z głównym orgiem. Tam wyszło, że żółta kartka, nie była za złamanie nie istniejących zasad, a za strzał z bliska – tyle, że Saico pifpafował, a nie strzelał. Kartka została cofnięta, a Saico za fajną akcję dostał marker paintballowy. Cała akcja na pewno pojawi się na kanale Ulata na YT, dla chętnych już teraz mogę podesłać link jak to wyglądało z mojej perspektywy)
Kilka godzin później, starszyzna wioski, pyta się czy możemy przewieźć rakietę na miejsce spotkania z talibami. Zgadzamy się, ale nim do tego dochodzi, Ci przedpotopowcy zapominają jak się obsługuję komórki i tracimy z nimi kontakt. Spodziewamy się teraz ich zemsty.
W nocy część naszego klanu sadzi a potem zbiera mak. A potem wpadają do nas ISAFowcy, którzy w nocy przeszukują wioskę. Chamy! (off rp: a w rzeczywistości graty dla ekipy która to robiła za kulturalne i larpowe przeszukanie)
Gdy nad ranem wioska budzi się wpadają ponownie ISAFowcy, wrzeszczeć że wszyscy na glebę. Gdy to robimy, wybucha strzelanina, bo od drugiej strony wchodzą Taliby! Uciekamy pomiędzy budynki, gdzie Talib jednym pociągnięciem języka zabija wielu z naszego (Off rp: czytaj zrobił czego nie cierpię, spifpafował grupę ludzi (u nas to jest zakazane, ale w sumie tego zakazu nie ma na MA. Nie cierpię tego, bo sprawia to mnóstwo problemów technicznych (kto dokładnie zginął (czy np kolega stojący za 3 innymi też zginął, a kolega stojący w namiocie, 50 centymetrów dalej też zginął etc.),no i nie mamy szansy na reakcję. Osobiście, dopóki nie jest po twarzy, wolę dostać z bliska kulkę niż być tak pifpafowanym). Muszę przyznać, że niezbyt larpowo się zachowaliśmy – z miejsca zaczęliśmy go wysyłać na respa za zabicie nieuzbrojonych cywili. No i zszedł. Tyle tylko, że…..chyba zlikwidowano tą zasadę w obecnej wersji zasad – a przynajmniej nie ma jej tam gdzie kiedyś była, gdy szukałem jej po zlocie. Pikanterii temu dodaje fakt, że facet był modem;p Duże mea culpa z naszej strony za to)


Walki ogniowe na środku wioski?! Ktoś musi za to zapłacić. Zbieramy się szukać ochotników wśród innych wiosek. Po drodze niszczymy porzucony samochód ISAFu. Po tym jak wymijamy patrol ISAFu (uzbrojonych to oni unikają! Tylko do nieuzbrojonych strzelają!), przechodzimy koło Łejlandowców. Ci oferują nam otwarcie kopalni uranu w naszej wiosce.

KASA! Zdobędziemy na tym tyle kasy, że wszystkie kozy sąsiednich klanów będą nasze! Jedziemy do starszyzny – ta wydaje zgodę, a my rozpoczynamy budowę kopalni. W tym czasie minął nas pochód weselny(off rp: robił wrażenie). No i podeszli do nas przedstawiciele, bardzo długiego pochodu czy byśmy nie chcieli postrzelać do ISAFu. Odmówiliśmy. Z Forubalu ponownie do nas zadzwoniono z tym pytaniem. I z drogi między Forubalem a Camp Dragon. I spod Campa Dragon. I podczas szturmu.


Po tym jak już tam gdzieś daleko odparto szturm na Camp Dragon, w stronę kopalni sunął wóz pancerny ANA który, Saico jeszcze niedawno naprawiał. Już jesteśmy pewni dobrego przyjęcia, gdy otwierają do nas ogień…o wy nieślubni synowie krowy i świni! Ostrzeliwuje ich, a w tym czasie Oskar podbiega do nich skarpą i wybija obsadę od góry. Na koniec Saico z ppanca niszczy pojazdy, które niedawno budował. (off rp: a my się dowiadujemy, że była to pomyłka. Wzięli nas za talibów;p)


Gdy zbieramy już urobek jedziemy do Łejlandów. Ci proponują nam inny deal. Płacą nam (off rp: na koniec gry mieliśmy hajsu jak lodu), ale chcą byśmy na ten uran wystawili im ambasadę rosyjską – wyciągnęli ich pod tym pretekstem, po czym oni ich wybiją. Jedziemy więc do Rukhah. Tam ja pozostaję na zewnątrz pilnować broni, ale ponoć się działo – niestety zamach Łejlandowcom się nie udał (off rp: z opowieści kolegów, złapanemu Weylandowcowi należy się oskar(w sensie nagroda filmowa, a nie nasz kolega))


Gdy wychodzimy z wioski dołącza do nas Przemas, który prosi o pomoc w zemście na ANA która wybiła jego grupę – i to bez powodu. Tj. oni wcześniej wybili patrol ANA, ale to nie powód by ich tak atakować! Byli tylko średnio uzbrojeni. Ruszamy do Khanis, gdzie padamy w boju


PODSUMOWANIE

I tak skończyła się 3 nasza Misja Afganistan. Zlot dla wielu graczy kultowy, posiadający zatwardziałych fanów. I choć nimi nie jesteśmy, nie da się ukryć iż bawić się dobrze bawiliśmy. Nie jest to profil zlotu, który najbardziej lubimy, jak będziemy polecać znajomym to z wielkim asteriksem i długimi wyjaśnieniami – ale polecić możemy. Koniec, końców, z mojego punktu ostateczną “recenzją” zlotu jest pytanie, czy pojedziemy za rok. I odpowiedź na to brzmi – tak, ale do innej, mniej wojennej wioski. Nawet Ulat chcę znowu jechać (acz u niego to już syndrom sztokholmski)