K/D ratio jako wstęp do rozważań o skuteczności

K/D jako wyjście do rozważań o skuteczności zawodnika

 

Zacznijmy od tego, że jak ktoś nie lubi statystyki i różnych rozważań z nimi związanych, niech natychmiast przestanie czytać, bo naraża się na ból 4 liter. Zostaliście ostrzeżeni

Jak się posłucha czasem ludzi na strzelaniach, to nie raz nie dwa usłyszy się przechwalania „Ilu ja ludzi nie zabiłem! Ha, 15, i tylko raz deada miałem”. Autor tego opisu też czasem tej manierze ulega. To przecież łatwy i prosty sposób sprawdzenia, skuteczności danego osobnika?

I tak i nie.

I Tak, gdyż wbrew temu co niektórzy sądzą umiejętność eliminacji przeciwnika w starciu jest ważna. Innymi słowy, nie zawsze w ASG jest możliwość uniknięcia walki, czasem wręcz przeciwnie. I te K/D lub po prostu K, to zazwyczaj szybki sposób ocenienia, czy w takiej walce byliśmy skuteczni. Co za tym idzie, nie ma powodu by kryć się z tym i ten tekst absolutnie nie ma na celu stwierdzenie, iż nie warto tego sprawdzać

I nie z paru powodów

Bo duże K/D nie zawsze oznacza dużą skuteczność

Po pierwsze dlatego, iż w wielu scenariuszach zabijanie przeciwnika (czyli coś co mierzy K/D) nie jest celem. To przydaje się, ale ważniejsze jest opanowywanie punktów czy robienie zadań. Co z tego, iż zabiłeś 20 przeciwników, jeśli robiąc to byleś tak zajęty, iż zapomniałeś pójść po skrzynkę? Załatwiłeś wrogą drużynę, ale ostatni was zdjął? A pamiętasz, że mieliście pozostać nie wykryci? I przykład najbardziej mnie denerwujący – atakujemy pozycję i jedna osoba zostaje z tyłu. Zazwyczaj ci atakujący przynajmniej w części poniosą straty. I powtórka z sytuacji i znowu. I taka osoba, pozostająca stale z tyłu, zmniejsza sobie liczbę deadów, a przez to zwiększa K/D – ale nie przyczynia się do zwycięstwa swojej grupy. Przykłady można mnożyć, ale jasno pokazują, iż same wysokie K/D nie musi oznaczać wysokiej skuteczności.

Bo mniejsze K/D nie zawsze oznacza mniejszą skuteczność

Wyobraźmy sobie parę snajperską – snajpera i ochraniającego go szturmowca. Zazwyczaj, to taki szturmowiec padnie pierwszy, i jednocześnie snajper będzie miał więcej killi. Ale wbrew temu, dobry osłaniający jest często cenniejszy niż snajper.

Inny przykład? Załóżmy, iż mamy scenariusz, gdzie atakujący mają 2-tną przewagę liczebną. Wysyłają połowę sił by okrążyć obrońców. Jeden z obrońców blokuje, jednak okrążających. Prawie na pewno zginie, prawdopodobnie nikogo nie zabije – jego K/D będzie koło 0. Ale dzięki niemu, główne siły powinny bez większego problemu powstrzymać atakujących i następnie rozbić oskrzydlających.

Wiele funkcji nie zabijających

Inna kwestia to, taka, iż wiele funkcji jest niebywale potrzebnych na Airsoftowym polu bitwy, ale nie mają one wpływu na K/D osobnika lub mają wpływ ujemny, bo taki osobnik jest trzymany (albo w teorii powinien być) z dala od walki. Przykładem funkcji, która nie ma wpływu na K/D a jest istotna na polu walki, jest nawigator – dobry nawigator,może być czynnikiem decydującym, czy dany scenariusz będzie wygrany czy nie. Ale nie ma wpływu na K/D.

Funkcje mające wpływ ujemny na K/D są  funkcje medyka i dowódcy( nie, Ulat nie jest dobrym przykładem – patrz SNAFU Charlie)

O poszukiwaniu współczynnika skuteczności

Okej, ale jeśli nie K/D to co? Czy jest coś co pozwoli ocenić swoją skuteczność? Po pierwsze trzeba tu zauważyć jedną kwestie, która, w sumie powinna się znaleźć jako jeden z punktów wyżej. Airsoft jest grą zespołową. Jedna osoba może wiele zdziałać, ale w ostatecznym rozrachunku o sukcesie i porażce decyduje cały zespół. Innymi słowy, z miejsca pojawią się pomysł na kolejny współczynnik – zespołowy K/D. Z całą pewnością, jest on skuteczniejszy i pewniejszy, niż osobiste K/D. Ma on jednak jedną wielką wadę – trudniej jest go obliczyć. Jest to w praktyce tylko możliwe na Milsimach i SemiMilsimach. Na lokalnych strzelaniach, gdzie liczba członków zespołu jest rzędu 10-20, a każdy z nich ma po kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt killi i deadów, to już jest nie możliwe. A na samych milsimach K/D ma trochę mniejsze znaczenie

W ostateczności dochodzimy do ostatniego współczynnika, który w moim odczuciu jest najskuteczniejszy –  czyli stosunku wygranych scenariuszy do przegranych. I by było to miarodajne, trzeba wziąć kilkanaście-kilkadziesiąt takich scenariuszy. Oczywiście, nie jest to współczynnik perfekcyjny – nie raz i nie dwa scenariusze nie są do końca zbalansowane, czy wręcz wprost faworyzują jedną stronę. Ale właśnie wzięcie kilkudziesięciu scenariuszy, powinno pozwolić wyeliminować takie problemy i zobaczyć, czy obecność naszego zespołu wpływa pozytywnie czy negatywnie na szansę zwycięstwa danej strony.

I tak na koniec – wiem, że niektórzy szykują się już do pisania (albo już napisali, nie doczytując do końca), iż Airsoft polega na dobrej zabawie i nie trzeba być mistrzem by w niego grać, etc. I jest to prawda – ASG jest dobrą zabawą i z czego ktoś czerpie tą zabawę, to jego sprawa. Ale też można czerpać satysfakcję i zabawę z bycia skutecznym – a do tego potrzeba odpowiednich współczynników by określać, co jest skuteczne.